Wyspa potępionych

Ciekawa książka pokazująca jak w XIX wieku żyły osoby z marginesu społecznego, czyli chorzy, bezdomni, o innym niż biały kolorze skóry, przestępcy. Przestępcy to za dużo powiedziane. Chociaż trafiali do domu poprawczego, nie wszystkich tak bym nazwała. Można było tam trafić chociażby za włóczęgostwo.

Czytając tę książkę czułam głównie obrzydzenie i współczucie. Obrzydzenie do warunków, w jakich przetrzymywano podopiecznych, a współczucie do osób, które zdecydowały się spędzić tam swoje życie. Chociaż wydaje się, że trafili pod dobrą opiekę, naprawdę na co dzień towarzyszyła im bieda, brud, choroby i złe traktowanie. Kiedy nadszedł dzień kąpieli, podopieczni kąpali się w tej samej wodzie. Osoby kierujące zakładem uznały, że zmiana wody byłaby zbyt kosztowna.

„Gdyby wszystkie kobiety były względnie zdrowe i czyste, byłaby tylko obrzydliwa, ale parę kobiet mogło bawić się swoim kałem, inne mogły mieć wszy, a jeszcze inne syfilityczne wrzody na skórze”.

Dla mnie przerażające jest to, że tak łatwo było trafić do zakładu dla obłąkanych. Mógł tam trafić właściwie każdy. Niektórzy byli tam zwabiani podstępem, jak bohaterka książki – Siostra Mary.

Rozejrzyj się wokół siebie, nie będę cię już dłużej oszukiwała. To jest zakład dla obłąkanych”.

Zakład dla Obłąkanych podzielony był na kilka kategorii. Jedną z nich  byli „idioci i epileptycy. W tamtych czasach epileptyków uważano upośledzonych. Na szczęście to przekonanie powoli mija.

„Klasa 2 grupowała „idiotów i epileptyków”. W XIX wieku idiotami nazywano osoby z upośledzeniem umysłowym, a epileptyków nie tylko uważano za dotkniętych obłędem, lecz także oddzielano od „zwykłych obłąkanych”, ponieważ sądzono, że mają skłonność do przemocy i przestępstw oraz generalnie stanowią „bardzo mało obiecującą kategorię pacjentów”.

Polecam tę książkę osobom, które chcą wiedzieć więcej o tym, jak działała pomoc państwa, szczególnie w zakresie medycyny w XIX wieku. Nie jest to książka przyjemna, należy przygotować się nawet na mdłości. Poza tym może być ciężko dobrnąć do końca z powodu sposobu, w jaki została napisana książka. Ja nie dałam rady.

One Comment on “Wyspa potępionych

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: