Wasze recenzje-czerwiec, lipiec, SIERPIEŃ 2021

To jest miejsce na Wasze czerwcowe i lipcowe recenzje książek. Możecie recenzować dowolną książkę. Jeden z autorów recenzji dostanie bon do Empiku. Oczywiście recenzja Lisioła też będzie brana pod uwagę, ponieważ wcześniej obowiązywały inne zasady 🙂

Miłego pisania!

3 Comments on “Wasze recenzje-czerwiec, lipiec, SIERPIEŃ 2021

  1. Kopnij piłkę ponad chmury
    czyli
    Kopnij truskawkę ponad chmury

    Lisioł wybrał się na wycieczkę do Nepalu. Ledwo jednak postawił tam swoją łapkę, jak ktoś wskazał na niego palcem, krzycząc „bogini!”. Na nic się zdały tłumaczenia, że przecież Lisioł to Lisioł, żadna tam bogini. Nawet pokazanie ogona nic nie dało, nie wspominając o dzikich piskach. Po Lisiole został tylko ślad pazurów na ziemi, gdy miejscowi zaciągnęli go do świątyni. W ten sposób Lisioł został boginią. W sumie okazało się, że nie jest to takie złe. Mięciutkie stroje, możliwość tarzania się w jedwabiu oraz talerz truskawek – rano, wieczór i w południe. Do tego ładne widoki za oknem. Wystarczyło unieść truskawkę wysoko, żeby obserwować jej doskonałość na tle chmur.

    Niestety, ktoś się w końcu zorientował, że z Lisioła żadna bogini, ani nawet kobieta, dlatego z hukiem został wyrzucony ze swojej roli bogini. Oburzony tym faktem Lisioł udał się na odosobnienie, żeby studiować drogę Buddy. Spotkał tam innych mnichów, nudnych do cna. Jedynie medytuje i to w ciszy. Dla Lisioła to było zbyt trudne wyzwanie, zwłaszcza jak przyszli z golarką, mówiąc coś o ścięciu futra! Lisioł zniknął tak, jak stał. Zostały po nim tylko otwarte sutry.

    Lisioł przyznaje, że Nepal to dość niezwykły kraj. Ulokowany bardzo wysoko, potrafi zaskoczyć swoimi tradycjami oraz temperaturą. Najlepiej nie wybierać się tam na wycieczkę jak Lisioł, tylko zapakować trochę ciepłych rzeczy, zwłaszcza jeśli zamierzacie łapać chmury!

    Polubienie

  2. Jacek Piekiełko „W złej wierze”


„W złej wierze” to moje pierwsze spotkanie z autorem no i uczucia mam całkowicie…. mieszane.
Początek historii zapowiadał się bardzo ciekawie, jakoś tak skojarzyło mi się nawet twórczością Cobena (po przeczytaniu książki stwierdzam, że chyba byłem niewyspany czy może cukier mi spadł dokonując takiego porównania). No to milusio już było…

Zacznijmy od postaci Ernesta no istny człowiek petarda ma w sobie tyle emocji co mój księgowy (kiedyś chłopu zapalił się rękaw koszuli, a ten mi po pół minuty mówi „no masz ci los”). Wracając do Ernesta zaginęła mu żoną w ciąży tuż przed rozwiązaniem, sytuacja ekstremalna, a nasz bohater zalicza szybkie poszukiwania „nie ma jej hmmm no to elo”, a potem hehe no to napijmy się wódeczki, no i fajnie widać musiał ją mocno kochać.
Druga postać to emerytowany profiler jednak mam wrażenie, że w książce więcej jest o jego pracy jako stolarza i tworzeniu budek dla ptactwa niż o pracy profilera.
Samo śledztwo odnośnie zaginięcia kobiety bo przypominam, że to motyw główny, a przynajmniej powinien nim być jest dziwnie łatwe. Odnoszę wrażenie, że to całe dochodzenie „płynie” samo tam nie uświadczy się problemów, czy kłopotów po prostu cyk, cyk, cyk i to sobie leci, a jak już jest zalążek problemu to wtedy dziwny splot wydarzeń powoduje, że wszystko się samo rozwiązuje, naturalnie mógłbym to poprzeć przykładami tylko po co spoilerować. Mi tego typu zdarzenie totalnie obrzydzają książkę bo ja chcę odczuwać ciekawość jakiś bodziec, który mnie ciągnie do czytania.


Mój ogólny odbiór nie jest niestety pozytywny, bo początkowa ciekawość zakończyła się irytacją. Nie wiem też na ile w jest to kwestia autora jednak strasznie mnie uwierał styl pisania, który wszystko tłumaczy kroczek po kroczku i nie zmusza czytelnika nawet do myślenia czy chwilowego zastanowienia.
Ja bym tę powieść sklasyfikował jako taki kryminalny fastfood, niby można przeczytać, ale wartości w tym niewiele. Pewnie nie jest to moje ostatnie spotkanie z autorem bo jestem miły i dam mu szansę jednak ta pozycja mnie swoją prostolinijnością zwyczajnie zmęczyła.


    Polubienie

  3. Królowa niczego autorstwa Holly Black, najnowsza odsłona z serii Okrutny Książę.

    Tak jak druga książka miała powolną akcję, tak ta książka nie zatrzymała się. Ten poród złamał mi serce na tak wiele sposobów, że pod koniec porodu musiałam zaczerpnąć powietrza. Jak zawsze, jej zakończenie jest najmocniejszą stroną powieści.

    Jude, niesamowity Jude, nie zawodzi. Jest to silna postać z ambicjami i wielkim sercem, która rozwija się krok po kroku przez fabułę. A Cardan podobał mi się o wiele bardziej. Widziałam, jak udowadniał, że korona nie definiuje króla.

    Bohaterowie drugoplanowi są prawdziwą rozkoszą. Nadal nienawidzę Taryn, ale to jest coś, czego nie do się rozwiązać.

    Nie mam wiele więcej słów do dodania do tej recenzji, gdyż uważam, że jest to najlepsza z sagi: romanse, akcja, zdrada, klątwy. . . Akcja toczy się non stop.

    Choć nie jest to najlepsza seria na świecie to zawsze chce się jej więcej i więcej,

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: