Król darknetu

Książka „Król darknetu” napisana jest bardzo czytelnym i przystępnym językiem. Pomimo poruszenia trudnych tematów, z którymi mało kto ma na co dzień styczność, nie miałam problemu z wejściem w ten świat i zrozumieniem jak działa.

Ulbricht jest młodym mężczyzną, który studiuje, ma hobby, chodzi na randki. Jednocześnie czegoś mu w życiu brakuje. Nie chce chodzić do pracy na etacie. Chce dokonać czegoś wielkiego, co zmieni świat i dzięki czemu ludzie go zapamiętają.

Mężczyzna otwiera sklep z narkotykami.

Ulbricht jest libertarianinem. Nie zgadza się na stanowienie państwa w sprawach mieszkańców. Uważa, że każdy jest wolny i ma prawo decydować o sobie dopóki nie krzywdzi innych. Tylko gdzie leży granica? Na początku Ulbricht sprzedaje głównie „grzybki”. Później dochodzą inne narkotyki. Zgłasza się do niego coraz więcej handlarzy. W końcu na stronie dostępna jest heroina. Ale to jeszcze nic. Po pewnym czasie Ulbricht zgadza się na sprzedaż organów ludzkich, broni, a nawet zlecanie zabójstw.

„-Sprzedaż alkoholu czy big maców nie wywołuje wojen gangów, bo te produkty są legalne – mówił dalej. Co więcej, argumentował, że gdyby zalegalizować narkotyki, w końcu zaczęto by je sprzedawać w uregulowanej formie. Z rynku zniknęłyby substancje złej jakości, zmieszane z trutką na szczury albo talkiem, – Nasze ciało należy do nas – powiedział, zwracając się do publiczności. -I państwo nie ma prawa nam mówić, co możemy, a czego nie możemy z nim robić”.

Ulbricht dopiął swego. Stworzył stronę internetową, o której zrobiło się głośno na całym świecie. Szukały go służby państwowe, które spierały się o to, kto będzie prowadził sprawę. Każdy chciał mieć na swoim koncie zlikwidowanie nielegalnej strony internetowej i złapanie barona narkotykowego.

„To było śledztwo na miarę kariery. W rezultacie niektórzy członkowie zespołu kopali dołki pod bardziej doświadczonymi, usiłując przejąć kontrolę nad śledztwem (i często im się to udawało).

Strona Silk Road zarabiała miliony dolarów dziennie. Oczywiście w bitcoinach. Stanowiło to pokusę dla osób, które pracowały nad rozwiązaniem tej sprawy. Zabrać część pieniędzy? Zażądać zapłaty za informacje na temat działania FBI, czy być uczciwym i nie skorzystać z okazji? Niektórzy członkowie FBI i DEA mieli z tym nie lada problem.

„Zdobyłam ważną informację, którą musisz poznać asap. Podaj mi swój klucz publiczny PGP”.

Ta książka skłania do przemyśleń. Na którym miejscy w hierarchii wartości jest uczciwość?

Czy jest coś, co usprawiedliwia odebranie drugiej osobie jej własności?

Czy to, że ktoś zarobił majątek na skutek działalności przestępczej usprawiedliwia okradanie go?

Czy osoby, które okradają przestępców powinny pracować w służbach państwa?

Gdzie jest granica wolności? Czy sprzedawanie narkotyków mieści się w normie?

Czy sprzedawanie organów według libertarianizmu jest w porządku? A co z naszym sumieniem? Skąd pewność, że dawca oddaje organy z własnej woli?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: