Mali książęta

Kolejna książka trafia na moją listę „Najlepsze z najlepszych”.

Bohater książki – Conor, 29-letni Amerykanin, chcąc zaimponować kobietom wokół, postanawia wybrać się na wolontariat za granicę. Wybór pada na Nepal. Conor jedzie tam w ciemno. Nie jest ani trochę przygotowany zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Nie wie czego może się spodziewać po tym kraju i po gromadce dzieci, którymi będzie się opiekował. Ma wątpliwości, czy na pewno dobrze robi decydując się na ten wolontariat.

„Moje zadanie miało brzmieć jak prawdziwe wyzwanie i wywrzeć odpowiednie wrażenie na rodzinie i przyjaciołach”

Stan niepewności nie trwa długo. Conor przywiązuje się do Nepalu, ale przede wszystkim do wychowanków domu dziecka. Są dla niego jak rodzina. Tęskni za nimi kiedy jest daleko. Zastanawia się co u nich, czy są zdrowi. Po pierwszym okresie wolontariatu szybko decyduje się polecieć tam jeszcze raz.

Zakończyłem go jednym zdaniem: Wracam do Nepalu. Odpowiedział natychmiast: Jadę z Tobą”.

Jego poczucie misji jest coraz silniejsze. Coraz bardziej chce pomóc nepalskim sierotom, które tak naprawdę sierotami nie są. Zaczyna organizować wyprawy, podczas których odnajduje inne dzieci trzymane nielegalnie w nieludzkich warunkach. Zabiera je do siebie i zapewnia im opiekę.Okazuje się, że w Nepalu kwitnie handel dziećmi.

„Spytałem ponownie, czy mnie pamięta. Przytaknęła, a do oczu napłynęły jej łzy”

Wiele nepalskich rodzin żyje w bardzo trudnych warunkach. Mieszkają wysoko w górach, gdzie często brakuje jedzenia i wody.Poza tym do akcji wkraczają rebelianci, którzy siłą werbują dzieci do armii.

Chcąc zaoszczędzić dzieciom takich przeżyć, rodzice oddają je pod opiekę osobie, która podaje się za specjalistę w tej dziedzinie. Rodzice słyszą obietnice, że dziecko będzie chodziło do szkoły, zawsze będzie miało co jeść i gdzie spać. Tymczasem po uiszczeniu bardzo wysokiej opłaty przez rodziców, dzieci umieszczane są w ruderach przypominających szopy. Nie ma tam okien, a o materacu do spania można tylko pomarzyć. Dzieci głodują, są wycieńczone. Niektóre umierają, do innych w porę przychodzi pomoc.

„Wyjąłem z plecaka notes i usiadłem obok rodziców. Rinjin usiadł przy mnie i zaczęliśmy nasz pierwszy wywiad. Musieliśmy dowiedzieć się, co dokładnie stało się kilka lat temu, gdy stracili swojego syna. Kto po niego przyszedł? Ile mu zapłacili? Co obiecywano im w zamian?”

Ta książka mną wstrząsnęła. Nie miałam pojęcia, że w Nepalu dzieją się takie rzeczy. Słyszałam o handlu dziećmi, ale nie pod przykrywką zabrania ich do domu dziecka. Podziwiam osoby, które pomagają tym dzieciom i bardzo im za to dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

<span>%d</span> blogerów lubi to: